„Ja” grudzień 2008 (początek terapii)
Muszę w końcu wyglądać doskonale!
Muszę w końcu odżywiać się doskonale!
Musze w końcu być doskonałą córką i uważam, że rodzice
skrzywdzili mnie nie wychowując w doskonały sposób.
Musze w końcu być doskonałą żoną i mieć doskonałego męża!
Musze w końcu być doskonałym człowiekiem!
Wszystko musi być takie, jak sobie zaplanuję!
Muszę to wszystko w końcu osiągnąć, ale jak!?
W głowie mojej katastrofizm, wszystko jest tak trudne i
przerażające… Cały świat przeciwko mnie wije się w każdym atomie mojej
świadomości i nieświadomości… Jest tak ciężko i beznadziejnie…
Mój świat pełen konfliktów i wyrzutów sumienia przygnębia
mnie. Moje myśli zabijają w ułamku sekundy każdą iskierkę nadziei na radość…
Moje myśli są moim największym wrogiem, zmieniają obraz
rzeczywistości w katastroficzne pobojowisko po przegranej bitwie…
Ból zjada każdą część mojego ciała, przegrywam każdą walkę
stoczoną z samą sobą…
Gdzie w tym wszystkim dostrzec sens życia… Gdzie w tym
wszystkim nadzieja?…To trwa zbyt długo…Wieczna walka skazana na porażkę…
Widzenie świata oczami perfekcjonistki jest największa
katastrofą stworzoną przez mój umysł…Nie wiem jak sobie z tym poradzić, nie wiem jak wyleczyć się
z ciągłego dążenia do doskonałości.
„Ja” grudzień 2009 (po terapii)
Wyglądam jak mnie stworzył Bóg, nikt nie jest doskonały, ja
również.
Jem to, co sama uznaję za odpowiednie, nie szukam doskonałej
diety, bo taka nie istnieje.
Jestem dobrą córką i nie musze ciągle tego udowadniać.
Rodzice wychowali mnie tak jak potrafili. Zawsze chcieli i
nadal chcą mojego dobra. Czasami popełniali błędy wychowawcze, ale przecież
popełnia je każda istota ludzka.
Jestem dobrą żoną i mam cudownego męża. Każdy z nas popełnił
błędy, popełnia i będzie popełniać.
Nie jesteśmy doskonali i nigdy nie będziemy.
Nie jestem doskonałym człowiekiem i nigdy nie będę, bo taka
istota nie istnieje, a ja nie jestem żadnym wyjątkiem.
Chciałbym, żeby moje plany się realizowały i marzenia
spełniały, ale kto by nie chciał?
Czasem rzeczy układają się po naszej myśli,
a czasem nie.
Jeżeli plany się nie zrealizują to świat się nie skończy…
Ja będę się starała to zaakceptować, a świat będzie istniał
dalej.